czwartek, 12 sierpnia 2010

DROŻDŻÓWKI Z BORÓWKAMI, CZYLI JAGODZIANKI

- Była kiedyś taka opowieść o Jagodowym Królu...-wspomniała pewnego razu Hortensja, leżąc na łóżku i obserwując swojego kota walczącego z resztkami ozdobnego dywaniku. - Jagodowy Król...- powiedziała do siebie, i zanurzyła się w odległej opowieści. A było to tak: Piękny młodzieniec, o kasztanowych włosach sięgających ramion, ubrany w brunatno-zielony strój szlachecki, podróżował wraz ze swoją świtą poprzez sosnowe lasy i podmokłe łąki. W okolicach południa, kiedy Słońce najmocniej grzało, zatrzymali się na skraju lasu na popas. Lipcowy dzień był parny i jakby niespokojny, choć nie zbierało się ani na deszcz, ani na wojnę. Szlachcic rozsiadł się wygodnie na trawie i kątem oka obserwował jednego ze swoich parobków, który przysiadłszy na wystającym z leśnej ściółki pniu drzewa, mamrotał coś do siebie w niezrozumiałym, jakby dziecinnym języku. - O czym tak szepczesz? - spytał młodzieniec. Parobek spojrzał na niego zawstydzony i odparł: - Jest taka legenda, babka mi ją opowiadała...W lipcowy dzień, kiedy jagód już jest pełno dokoła, trzeba pójść do lasu i wyszeptać modlitwę. Jeśli zamiary nasze są dobre, a duch czysty niczym światło słońca odbite w jeziornej tafli, to ziemia rozstąpi się i spomiędzy grud ziemi i plątaniny korzeni wyjdzie na powierzchnię Jagodowy Król. Jeśli będzie miał ochotę, to wysłucha naszej prośby i ją spełni. Parobek ledwo skończył wypowiadać ostatnie zdanie, gdy wtem coś zagrzmiało, zadudniło, ziemia rozstąpiła się i pojawił się (praktycznie znikąd) Jagodowy Król: był wysoki, nieco tęgi, we włosach miał liście, a twarz całą umorusaną od jagód - dzięki temu łatwo było się domyślić, że to był właśnie on. Szlachcic, zaskoczony i przerażony padł na kolana, schylił głowę i zaczął szeptać modlitwę, nauczoną jeszcze w dzieciństwie. Dopiero po chwili zauważył, że jego towarzysze również padli na kolana - lecz nie ze strachu, a ze śmiechu. Jedyną osobą, która nie wiedziała czemu wszyscy padli padli na jego widok był Albert - jeden ze sług, który biegiem przybył do towarzyszy, by im oznajmić, iż odnalazł ogromne pole słodkich jagód. Albert, mimo zdziwienia i zaambarasowania, że zlękniony pan padł przed nim na kolana, podszedł do niego, podał mu rękę i powiedział: - Wielmożny, toż to nie wypada, żeby szlachcic padał przed sługą, na dodatek całym brudnym od jagód, jakoby przed jakimś Jagodowym Królem...-po tych słowach Hortensja zasnęła. Z postanowieniem, że z samego rana upiecze najlepsze w świecie jagodzianki.


SKŁADNIKI:
Na 12 jagodzianek

Ciasto:
7g drożdży instant
250ml mleka
100g masła
1 cukier waniliowy
450g mąki (ok. 3 szklanki)
100g cukru
1/2 łyżeczki soli
120 g gotowanych, utłuczonych ziemniaków*

1 jajko do posmarowania jagodzianek

Nadzienie:
250g jagód (ja użyłam borówki amerykańskiej)
1-2 łyżki cukru

Lukier:
pół szklanki cukru pudru
sok z połowy cytryny

* ziemniaki najlepiej ugotować poprzedniego dnia. Jeśli gotujemy tego samego, to bardzo ważne jest, żeby były przestudzone i nie były wilgotne. Jeśli są świeżo gotowane, należy zmniejszyć ich ilość, tak do 80-90g.


PRZYGOTOWANIE:

1. Drożdże wymieszać z jedną łyżeczką cukru. Dodać kilka łyżek ciepłego mleka, jedną łyżkę mąki, wymieszać i odstawić na 15 minut.
2. Po tym czasie, dodać wszystkie pozostałe składniki i zagnieść miękkie, elastyczne ciasto, które nie klei się zbytnio do rąk. Jeśli ciasto jest za rzadkie, dodać więcej mąki.
3. Z ciasta uformować kulę, przełożyć do miski, przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia na około 1-1.5 godziny. Ciasto powinno podwoić objętość.
5. Umyte jagody wymieszać z cukrem.
4. Wyrośnięte ciasto podzielić na równe części i formować z nich bułeczki. Powinno ich wyjść około 9-12 . Bułeczkę spłaszczyć, nałożyć łyżkę jagód wymieszanych z cukrem i dokładnie zakleić, mniej więcej w takim sam sposób, jak knedle czy pierogi.
5. Drożdżówki ułożyć na formie wyłożonej papierem do pieczenia (nie trzeba natłuszczać), pamiętając o pozostawieniu odstępów między bułeczkami.
6. Jajko wymieszać z łyżeczką wody i posmarować nim drożdżówki. Pozostawić na 3o minut do wyrośnięcia.
6. Piekarnik nagrzać do 200 stopni, wstawić jagodzianki i piec 15-18 minut, aż się zarumienią. Moje piekły się równe 15 minut, potem wyłączyłam piekarnik i jeszcze na krótką chwilę zostawiłam je w wyłączonym.
7. Cukier puder rozrobić z sokiem z cytryny i polać nim jagodzianki.


UWAGI:


Przepis pochodzi z bloga White Plate, autorstwa Liski. Przepis jest wprost idealny, jagodzianki wychodzą przepyszne i klasyczne, dokładnie takie o jakich się marzy, leżąc wieczorem na głodnego w łóżku ;) Co więcej, przepis jest naprawdę prosty. Ja robiłam jagodzianki po raz pierwszy w życiu i wyszły cudowne. Trzeba jedynie pamiętać, by dobrze je zakleić, bo z moich trzech wypłynęło nieco jagód, co bynajmniej nie wpłynęło negatywnie na ich odbiór ;) Szczerze polecam! :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz